Autor Wiadomość
Gość
PostWysłany: Śro 22:12, 14 Lis 2007    Temat postu:

Po kilkunasty dniach spędzonych w szpitalu, wydobrzałem. Trafiłem do więzienia. Później przesłuchał mnie psycholog i stwierdził, że powinienem trafić do "czubków". Tymczasowo czekałem na rozprawę w sądzie w więzieniu.
Gość
PostWysłany: Pon 23:33, 05 Lis 2007    Temat postu:

rozmawialysmy jeszcze troche, po jakims czasie przyszedl lekarz, Haley oznajmila, ze chce wyjsc ze szpitala, lekarz po dlugich rozmowach wreszcie ulegl.. spakowalysmy ja, postanowilysmy, ze ta noc spedzimy wszystkie 4 w domu na plazy.. wyszlysmy ze szpitala..
prisonka
PostWysłany: Pon 23:30, 05 Lis 2007    Temat postu:

- Każda z nas ostatnio coś przeszła... W takim razie dobrze sie zastanów, jakby co to wiesz gdzie nas szukać - uśmiechnela sie. - Nasze domy są Twoim domem i jestes w nich zawsze mile widziana! - dodała
Gość
PostWysłany: Pon 23:29, 05 Lis 2007    Temat postu:

- Zastanowię się, ale ja naprawdę muszę odpocząć od emocji i od tego wszystkiego - dodałam. - Wy też... wy też wiele przeszłyście - dodałam.
Gość
PostWysłany: Pon 23:27, 05 Lis 2007    Temat postu:

- a mi sie na pewno przyda pomoc przy malej.. bo czasami naprawde sobie nie radze - usmiechnelam sie do HAley.
prisonka
PostWysłany: Pon 23:26, 05 Lis 2007    Temat postu:

- Może jednak będzie lepiej, jeśli zamieszkasz u mnie lub Kerri? Przebywając z kimś prędzej zapomnisz i nie będziesz myśleć o tym wszystkim co Cię spotkało... Tak jesteśmy silne... Musimy być - powiedziała.
Gość
PostWysłany: Pon 23:24, 05 Lis 2007    Temat postu:

- Na razie będę mieszkała w domku na plaży, tam u mnie za wiele się wydarzyło i nie chcę tam wracać na razie - powiedziałam. - Naprawdę nie martwcie się już... dość użalania się nad sobą - powiedziałam jakby do siebie. - Jesteśmy silne - dodałam. - A Ty najsilniejsza - dodałam patrzać na Sarah
Gość
PostWysłany: Pon 23:22, 05 Lis 2007    Temat postu:

- jestes pewna, ze masz tyle sily aby wyjsc? ja nie pozwole, abys sama teraz w domu byla.. jestes jeszcze za slaba.. - powiedzialam spogladajac na nia.
prisonka
PostWysłany: Pon 23:21, 05 Lis 2007    Temat postu:

- BOSZ... Coto za człowiek?! - przytuliła przyjaciółkę. - Niszczy wszystkich i wszystko co tylko spotka na swojej drodze. Musimy Cię przenieść do innej sali. Nie będziesz tu z nim leżec! Nie pozwolimy na to - powiedziała. - Jak będziemy wychodzić, zajdziemy do ordynatora i poprosimy o przeniesienie do innej sali. - powiedziała.
Gość
PostWysłany: Pon 23:21, 05 Lis 2007    Temat postu:

- Nic mi nie będzie... - powiedzialam. - Nie wolno wam nic powiedzieć Lucasowi ani nikomu innem, tylko wy wiecie i tak ma zostać - dodałam. Przypomniałam sobie słowa Chacea. - Ja się nie mogę poddać - dodałam. - Nie bede tu lezeć, bo chcę wyjść - powiedziałam. - Kocham Was - dodałam.
Gość
PostWysłany: Pon 23:19, 05 Lis 2007    Temat postu:

- Dan?! to on Ci to zrobil?! - powiedzialam. - bosz.. on chce zniszczyc wszystko i wszystkich.. nie mozesz tutaj lezec z nim na jednej sali, to w ogole niedopuszczalne - dodalam. przytulilam ja i poglaskalam po glowie. - spokojnie kochanie, nie pozwolimy Ci skrzywidzic..
Gość
PostWysłany: Pon 23:14, 05 Lis 2007    Temat postu:

Złapałam ją za rękę. - Nic Ci nie zrobił? - zapytałam, patrzałam na nią, próbowałam się nie rozpłakać. To wszystko siedziało w mojej głowie. - Bosz... on nie ma smienia - zacisnęłam zęby próbowałam się podnieść, z trudem, ale się udało, przytuliłam ją do siebie. Oparłam się o łózko. - ... wieczorem, gdy byłam w domu ktoś na mnie napadł... to był Dan - powiedziałam, prawie płacząc.
prisonka
PostWysłany: Pon 23:08, 05 Lis 2007    Temat postu:

- Ja zdenerwowana? Nie... - urwałam. - Bosz... Nie mogę kłamać, nie Was. Tam leży Dan... Dan Scott. Ostatnio miałam niemiłe spotkanie z nim, nie wspominam tego za dobrze. Szłam wieczorem po promenadzie i zderzyłam się z nim... Było ciemno i go nie zauważyłam. On sie strasznie wkurzył, zaczął mnie wyzywać, ja mu odpyskowałam i on... - napłynęły jej łzy do oczu - Porwał mnie... Przetrzymywał mnie u siebie w domu, zastraszał mnie, chciał mnie zabić. Ale na szczęście Kerri zawiadomiła policję i mnie uwolnili. - powieidziała.
Gość
PostWysłany: Pon 23:03, 05 Lis 2007    Temat postu:

- Akurat w naszym mieście jest tylko Lucas, Deb i Dan Scott - powiedziałam. - Błagam powiedzcie prawdę... - dodałam. - Rachel czemu się zdenerwowałaś? - zapytałam patrząc na nią. - To jego głos... - powiedziałam.
prisonka
PostWysłany: Pon 23:00, 05 Lis 2007    Temat postu:

- Każdy ma czasem lepsze i gorsze dni... Ale wiedz że zawsze masz nas i my przy Tobie zawsze jesteśmy. - powiedziala. - Scott? Zbieżność nazwisk.. Wiesz ile Scottów mieszka w okolicy... - dodała.

Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group