Autor |
Wiadomość |
Gość |
Wysłany: Pią 20:27, 30 Lis 2007 Temat postu: |
|
Przez ostatnie kilka dni, planowałyśmy z Kerri imprezę urodzinową dla Rachel. W sobotni wieczór przebrałam się i wyszłam do klubu, żeby dokończyć przygotowania. |
|
 |
Gość |
Wysłany: Czw 23:48, 01 Lis 2007 Temat postu: |
|
po chwili przyjechalo pogotowie.. podali jej tlen, mowili cos miedzy soba, ale do mnie docieraly pojedyncze slowa.. zapytalam czy moge pojechac z nimi, zgodzili sie, wsiadlam do karteki i odjechalismy. |
|
 |
Gość |
Wysłany: Czw 23:45, 01 Lis 2007 Temat postu: |
|
gdy weszlam do domu, wszedzie palily sie swiatla.. - Haaaley jestes tutaj? - krzyknelam, ale nikt nie odpowiedzial, weszlam do pokoju, zobaczylam ja lezaca na podlodze. - bosz! co Ty?! co Ci sie stalo?! Haaaley! - mowilam, rece mi sie trzesly, zauwazylam strzykawke. - Haaaaaaaley! co jest do cholery?! nie rob mi tego! nie! - wyjelam telefon i zadzwonilam na pogotowie. |
|
 |
Gość |
Wysłany: Czw 22:18, 01 Lis 2007 Temat postu: |
|
Zrobiło mi się słabo... straciłam przytomność. Zastrzyk był nieźle zmieszany... zadziałał błyskawicznie... doskonale wymieszana trucizna... spowodował że puls był ledwie wyczuwalny, a oddech stał się bardzo płytki.
W domu nie było najmniejszych śladów włamania, wszystko wyglądało inaczej niż było w rzeczywistości.. |
|
 |
Gość |
Wysłany: Czw 22:14, 01 Lis 2007 Temat postu: |
|
Przytrzymałem jej rękę i zrobiłem zastrzyk, później rzuciłem strzykawkę na podłogę... wyglądało jakby nikogo tu nie było, a ona sama to zrobiła.
Wybiegłem z domu zatrzaskując drzwi. |
|
 |
Gość |
Wysłany: Czw 22:13, 01 Lis 2007 Temat postu: |
|
Zaczęłam się jeszcze mocniej szarpać. |
|
 |
Gość |
Wysłany: Czw 22:11, 01 Lis 2007 Temat postu: |
|
Po chwili była zmęczona tą szarpaniną. - Żegnaj Haley - powiedziałem. - Obyś trafiła do piekła - dodałem. Wyciągnąłem z kieszeni strzykawkę... wymieszane były tam narkotyki z środkami nasennymi i uspokajającymi, mieszanka wybuchowa. |
|
 |
Gość |
Wysłany: Czw 22:09, 01 Lis 2007 Temat postu: |
|
Odruchowo złapałam go za nadgarstek. - Yyy... ehe...... - nie mogłam nic powiedzieć, bo trzymał mnie za usta i przyciskał do kanapy. Kopnęłam go, ale nic nie pomogło. |
|
 |
Gość |
Wysłany: Czw 22:07, 01 Lis 2007 Temat postu: |
|
Haley leżała na kanapie, podszedłem od tyły, złapałem ją rękawiczką za usta, zaczęła się szarpać, więc ją przytrzymałem. - Znów się spotykamy... - powiedziałem. |
|
 |
Gość |
Wysłany: Czw 18:13, 01 Lis 2007 Temat postu: |
|
Poszłam do łazienki, wzięłam prysznic, przebrałam sie. |
|
 |
Gość |
Wysłany: Czw 16:14, 01 Lis 2007 Temat postu: |
|
Po jakimś czasie takiego bezsensownego mojego leżenia zadzwoniła moja mama:
- Haley? - odezwał się głos w słuchawce.
- Tak, mamo to ja... - powiedziałam. - Dlaczego tak źle Cię słychać? - zapytałam.
- Gdzieś od rana, jest kiepski zasięg - odpowiedziała. - A Ty masz zapłakany głos, czy mi się wydaje? - zapytała
- Wydaje Ci się... - odpowiedziałam krótko. - Jestem trochę zaziębiona, doprawiłam się pewnie na cmentarzu - dodałam.
- No właśnie, byłaś na cmentarzu u taty? I u Nathana...? - zapytała jakby niepewnie.
- Byłam... - odpowiedziałam ze smutkiem w głosie.
- Haley płakałaś - powiedziała.
- Może... - dodałam.
- Kochanie mnie też jest bardzo ciężko - powiedziała.
- Brakuje mi ich bardzo... - powiedziała, łzy znów napłynęły mi do oczu.
- Mnie też... brakuje mi ojca i Ciebie, bo jesteś tak daleko - dodała. - Może przyjedziesz do mnie? Zrób sobie przerwę w szkole... - powiedziała.
- Zastanowię się... muszę iść dobrze? - powiedziałam.
- Zadzwonię niedługo, jak zwykle... dobrze? - zapytała.
- Dobrze, kocham Cię. Pa - odłożyłam słuchawkę.
Odłożyłam słuchawkę, jeszcze trochę siedziałam nic nie robiąc.
Później wzięłam kartkę, ołówek i pisałam. |
|
 |
Gość |
|
 |
Gość |
Wysłany: Nie 19:52, 21 Paź 2007 Temat postu: |
|
Założyłam jeansową kurtkę, rękawiczki i wyszłam z domu. |
|
 |
Gość |
Wysłany: Nie 11:26, 21 Paź 2007 Temat postu: |
|
Po południu wyszłam z domu. |
|
 |
Gość |
Wysłany: Sob 19:46, 20 Paź 2007 Temat postu: |
|
Poszłam się przebrać do pokoju, przybrałam się w niebieską sukienkę. Założyłam kurtkę i szalik, wyszłam z domu. |
|
 |